Budzik wskazywał godzinę w pół do siódmej, więc powinnam już wstać. Dziś znowu czekało mnie 7 lekcji, a zaraz po szkole lekcja gry na fortepianie. Nauka dawała mi nieźle w tyłek, ponieważ za rok czeka mnie matura. Na szczęście do ferii zimowych zostały niecałe dwa tygodnie.
Wyjęłam rzeczy z szafy i udałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, aby odświeżyć się po nieprzespanej nocy, którą poświęciłam na naukę do dzisiejszego sprawdzianu. Ubrałam się w czarne jeansy i biały T-shirt. Nie jestem zwolenniczką malowania się, więc użyłam tylko tuszu do rzęs.
Przeczesałam włosy i spięłam w wysoką kitkę. Po tych czynnościach wyszłam z łazienki, wzięłam torbę z zeszytami do ręki i zeszłam na dół. Rodziców jak zwykle nie było. W ciągu tygodnia trudno było ich zobaczyć w domu. Wyjęłam miskę i wsypałam trochę płatków czekoladowych i zaparzyłam herbatę.
Spojrzałam na zegarek - 8.30 . To znaczy, że mam niecałe pół godziny do rozpoczęcia lekcji. Dokończyłam szybko posiłek i odłożyłam naczynia do zlewu.
Zarzuciłam na siebie beżowy sweter, na szyi owinęłam ciemnobrązowy szal, a na ręce założyłam rękawiczki. Zamknęłam drzwi na klucz i szybkim krokiem udałam się w drogę.
Już po pięciu minutach drogi dało się usłyszeć głośne krzyki i rozmowy innych licealistów.
Weszłam na teren szkoły, przechodząc obok parkingu.
- Cassie ! - usłyszałam znajomy głos.
Odwróciłam się.
- Cześć Ellie . - uśmiechnęłam się do brunetki.
- Przygotowana na sprawdzian ? - zapytała.
- Powiedzmy . - uśmiechnęłam się.
El zaśmiała się.
- O ! Cassie , jak miło cię widzieć ! - usłyszałam za plecami ten wredny głosik.
Za mną stała Megan z grupką "popularnych". Jak zwykle towarzyszył jej cwany uśmieszek. Nienawidziła mnie.
- A gdzie się podział twój chłopak , co Gross ? - uśmiechnęła się fałszywie.
Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć na szkolnym parkingu rozległ się głośny ryk motorów.
Tuż obok mnie i Megan zaparkowało dwóch chłopaków na motorach. Megan z zaciekawieniem spoglądała na nich i całkiem zapomniała o mnie.
Jeden z nich miał brązowe włosy, które były w kompletnym nieładzie. Jego oczy były najprawdopodobniej koloru niebieskiego. Drugi bardziej przykuł moją uwagę. Jego czarne włosy postawione były do góry, a na brodzie można było zauważyć kilkudniowy zarost. Miał duże, ciemnobrązowe oczy. Obydwoje mieli ubrane czarne, skórzane kurtki. Na pewno nie byli braćmi, bo nie byli w ogóle podobni. Widziałam ich tu pierwszy raz.
Wykorzystując nieuwagę Megan, razem z Ellie ruszyłyśmy w kierunku szkoły.
Nienawidzę tej dziewczyny, nie wiem czemu się mnie czepia.
Wzięłam z szafki książki do biologii, którą teraz miałam mieć i poszłam w kierunku klasy. Gdy zadzwonił dzwonek, razem z innymi uczniami weszłam do klasy. Usiadłam sama w ławce i czekałam na panią Forks.
Po chwili nauczycielka weszła do klasy a za nią jeden z chłopaków, który przyjechał na motorze. Ten z czarnymi włosami.
- Dzień Dobry kochani, chciałam wam przedstawić Zayna. Będzie chodził z wami na lekcje biologii. - powiedziała uśmiechając się.
Chłopak tylko skinął głową.
- Zayn, usiądź koło Cassie, tam jest wolne miejsce. - nauczycielka wskazała na moją ławkę.
Co ? Czemu akurat do mnie ?
Brunet położył plecak pod ławkę i zajął miejsce obok mnie.
Pani Forks rozpoczęła lekcję.
- Hej kotku, widziałem jak mi się przyglądałaś. - usłyszałam szept.
Zaskoczona spojrzałam na siedzącego obok.
- Nawet się nie przywitasz ? - Zayn uśmiechnął się cwaniacko.
- Cześć, jestem Cassie. - powiedziałam i spojrzałam na niego.
Był naprawdę przystojny. Miał piękne oczy, a do tego jego kości policzkowe uwydatniały jego twarz. Sprawiał wrażenie pewnego siebie kobieciarza.
Przyglądałam się mu dłuższą chwilę, aż w końcu zauważył.
- Może chcesz zdjęcie, starczy na dłużej. - zabawnie poruszył brwiami.
Zarumieniłam się i spuściłam wzrok.
- Możesz przestać ? - zapytałam zirytowana.
- Zayn , Cassie , czy ja wam w czymś przeszkadzam ? - zapytała oburzona pani Forks.
- Przepraszam panią, ale chciałem poznać tą piękną koleżankę . - uśmiechnął się Zayn.
Cała klasa wybuchła śmiechem, a moje policzki stały się czerwone jak nigdy dotąd.
Do końca lekcji Zayn nie odzywał się do mnie. Na szczęście.
Gdy tylko zadzwonił dzwonek, szybko spakowałam swoje rzeczy i wyszłam z sali.
Nienawidzę takich chłopaków !
Koleś myśli, że rzuci parę żałosnych słówek i wyobraża sobie Bóg wie co.
Włożyłam książki do szafki, a obok mnie pojawił się Dave.
- Hej Cassie . - Dave pocałował mnie w policzek.
- No cześć - uśmiechnęłam się do chłopaka.
- Megan robi w sobotę imprezę, idziemy ? - zapytał łapiąc mnie w talii.
- No nie wiem ... Chcesz iść do Megan ? - powiedziałam lekko zawiedziona.
- A czemu nie ? Zobaczysz, będziemy się świetnie bawić.
- No skoro tak mówisz...
Po drugiej stronie korytarza zauważyłam Zayna z tym swoim kolegą. Albo mi się wydawało albo mi sie przyglądał. Mniejsza z tym. Mam teraz sprawdzian z matematyki, muszę sobie jeszcze raz powtórzyć.